O autorze
Gotowałem od najmłodszych lat, w domu, kilkunastu restauracjach. Gotowałem z najlepszymi jakich znam – z Kurtem Schellerem, Robertem Sową, Modestem Amaro. To im i wielu innym zawdzięczam kulinarną wiedzę i pasję.
Studiowałem z pozoru abstrakcyjne kierunki dla kogoś kto na co dzień zajmuje się żywnością – Nauki Polityczne, Socjologię i… Bezpieczeństwo Żywności, ale dla mnie żywność to coś więcej niż tylko produkt. Kuchnia to coś więcej niż tylko gotowanie. To osobny wymiar, pryzmat, przez który można postrzegać otaczający nas świat.
Chcę by jedzenie było lepsze. Na co dzień świeże, sezonowe i lokalne, tradycyjne i nowoczesne zarazem, możliwie ekologiczne, choć nie lubię tego słowa. Zdrowe i pyszne.
Od kilku lat współpracuję z redakcją Dzień Dobry TVN. W tym czasie wspólnie udało nam się zrealizować kilkadziesiąt materiałów poświęconych kuchni. W Kuchni TV prowadzę Ł’apetyt – rzecz o tradycji i nowoczesności, o dobrych produktach. Z EFTE wydaliśmy EFTE COOK BOOK, a z G+J moją pierwszą autorską książkę ”Smakuje”. Z NORGE realizowaliśmy projekty edukacyjne, ze Swedeponic promujemy świeże zioła i pyszne jedzenie. A wciąż mam Ł’apetyt na więcej!
Mój/nasz najnowszy projekt to spełnienie moich marzeń – „Szkoła na widelcu” – to projekt edukacyjny skierowany do szkół i przedszkoli, którego celem jest działanie na rzecz podniesienia jakości odżywiania w państwowych i prywatnych placówkach żywienia zbiorowego – by jedzenie było lepsze!

Bohaterowie dnia codziennego

Wczoraj rozmawiałem z Rene Redzepim. Dziś z Panem Ziółko (Rutkowskim) – rolnikiem. W oku mieli ten sam błysk, na języku to samo piękno lokalnego produktu.

To nie jest tekst o zdrowiu, ekologii, ekonomii społecznej.. choć mógłby być.
O smaku, który zwala z nóg. O ludziach, którym chce się robić „coś więcej” by dostarczyć nam tego co tak bardzo potrzebne - codziennej przyjemności wyjątkowego smaku. Majlert, Jabłoński i Rutkowski (tych właściwie jest dwóch – jeden od ziół, drugi od niezwykłego oleju rzepakowego). Dla mnie Ci ludzie są jak drogowskazy dobrego smaku.



Rolnicy – artyści.

Wizyta u nich to coś więcej niż zwykłe zakupy. Oni wiedzą co sprzedają. To praca ich rąk. To pełnia chrupkości, soczystości i świeżości. Tną skoro świt. Sprzedają kilka godzin później. Takich sałat, w takim wyborze i takich odmian nie ma nigdzie!
W środy pod warszawską Fortecą stacjonuje człowiek legenda – razem ze swoją ekipą – na stałe wpisali się na mapę warszawskich gurmandzistów. Dla tych, którzy z Warszawy nie są – może i Wam uda się znaleźć swojego Pana Ziółko, Majlerta i Jabłońskiego. Oni nie tylko mają najlepsze produkty, ale także najlepsze i najprostsze przepisy na nie.


Pan Ziółko ma niemal wszystko co do szczęścia jest potrzebne. Kilkanaście rodzajów świeżych ziół.. oprócz tych, które znamy m.in. cząber górski, polską trawę cytrynową (palczatkę cytrynową), trybulę i wiele innych. Poza tym kilka rodzajów pomidorów… koktajlowe byłyby tym co wybrałbym na ostatni posiłek w swoim życiu – szczyt sezonu – szczyt kulinarnej perwersji. Gigantyczny koper włoski, żółte marchewki, stare odmiany papryk, małe, słodkie, tłuste w smaku. Groszek zielony w łupinie, taki jak łupałem u dziadków by dostać się do słodkiego wnętrza. Z nowości wężymord, zwany skorzonerą – poza sezonem skutecznie zastąpi szparagi i pozwoli przetrwać tęsknotę za ich smakiem. Karczochy, młode cukinie.. i tak mógłbym, wymieniać bez końca. Więcej nie zdradzę. Znajdźcie go dla Waszej własnej przyjemności.

Znajdźcie Jabłońskiego. Macieja, który ziołem zajmuje się od niemal 30 lat. Od prawie 20 uprawia wyłącznie ekologicznie i ma słabość do wyjątkowych roślin. Werbena cytrynowa, purpurowa bazylia, szczypiorek czosnkowy – to dzięki niemu poznałem ich smaki. Zakochałem się. Nie chcę jeść nic innego. Kiedy ich poznacie dowiecie się że ekoprodukty nie muszą być drogie, poznacie też różnice i co najważniejsze, poznacie ich. Co sobotę na biobazarze – warszawski Norblin. Można tam też znaleźć parę fajnych wędlin i serów, choć ich ceny są już nieco wyższe niż na pobliskiej Hali Mirowskiej .. o niej póki co nie piszę bo to temat na osobny artykuł, albo nawet książkę. Szklarnie rodziny Jabłońskich (właściwie foliowe namioty) są jak zaczarowany ogród, inny wymiar.

Do Majlertów musicie się wybrać (ul.Wyspiarska 45, 03-031 Białołęka, Warszawa). Trafiam na nich od czasu do czasu przy okazji różnych kulinarnych wydarzeń w stolicy. Specjaliści od szparagów i rzymskiej sałaty. Jako, że właśnie rozkoszowałem się ich plonami nie jestem w stanie już pisać bo popadłem w błogi stan upojenia. Przemili ludzie.. i te dynie, kukurydze i kwiaty szczypiorku czosnkowego.
I piszę o tym wszystkim w kontekście piątkowej konferencji prasowej Cook it Raw i wczorajszej imprezy Zielony Jazdów. Bo one mają coś wspólnego. Skupiają naszą uwagę na produkcie, a właściwie na producentach – bohaterach dnia codziennego. Bo to im zawdzięczamy pełnie smaku życia co dnia!

PS Mam nadzieję, że wywiady z chefami uda się zmontować już wkrótce. Dam znać. Dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi – Cook it Raw – top 10 chefów na świecie jest właśnie w Polsce na Suwalszczyźnie, by poznać region i smaki, i lokalną kulturę.
Trwa ładowanie komentarzy...